Overbalance nieco inaczej

Technika analizy zwana „Overbalance” jest dość powszechnie stosowana. Analizuje się kolejne korekty w trendzie i jeśli kolejna jest zbyt głęboka, to jest to sygnał, że z trendem dzieje się już coś złego, zaczyna się odwracać na przeciwny. Oczywiście nie działa to w tak oczywisty i skuteczny sposób, jednak nowe trendy często zaczynają się od silnych impulsów (momentum) zrywających z bieżącym szumem. Można zatem analizować odchylenia od szczytów/dołków, które sygnalizują rozpoczynające się nowe przeciwne trendy.

Za wskaźnik dający sygnał wzrostowy można przyjąć stosunek aktualnej ceny zamknięcia do minimalnej ceny zamknięcia za dany okres, krocząco. Analogicznie za wskaźnik dający sygnał spadkowy można przyjąć stosunek ceny maksymalnej za dany okres do ostatniej zamknięcia, również krocząco. Zatem mamy dwa wskaźniki, gdzie jeden pokazuje wzrosty, a drugi spadki-jako konieczne wzrosty do ich odrobienia.  W czasie hossy linia wskaźnika wzrostów będzie ponad linią wskaźnika spadków i vice versa. Należy jeszcze określić parametr czasu, czy nawet go zoptymalizować, a ponadto można sprawdzić, czy „to co ma działać” polega na relacji ( >,<) obu wskaźników, czy na samym wybijaniu (dojściu do) nowych maksimów (impet). Polem działań będzie index WIG. Poniżej wspomniany index z dwoma wskaźnikami z parametrem 250 sesji, niebieski „up”, czerwony „down”.

Na pierwszy rzut oka wskaźniki oddają trafnie obraz sytuacji. Jednak czy równie trafne byłyby wskazania inwestycyjne lepiej sprawdzić traktując wskaźniki jako system transakcyjny. Zajmujemy pozycję „long” gdy up>down+s, a „short” gdy up+s<down, gdzie parametr „s” służy jako filtr zmniejszający ilość fałszywych lokalnych zamian miejsc obu wskaźników. Parametr czasu optymalizowany będzie na zakresie 10-300 sesji z krokiem 10 sesji, a parametr filtra 0-10%, z krokiem 1%. Poniżej najlepsza linia Equity (kapitału), pod względem UPI(Ulcer Performance Index), {choć będzie silnie korespondować z geometryczną stopą zwrotu}.

Powyższe zestawienie indexu Wig z linią kapitału wskazuje na pewien potencjał w działaniu na podstawie podanych wskaźników. Roczna stopa zwrotu wynosi tu 9,2% z obsuwą 25,5% poprzez 9 transakcji, 7 trafnych. Przyjmuję prowizję (w jedną stronę) 0,5%. Optymalnymi parametrami okazały się: rama czasowa 230 sesji oraz filtr 5%.

Przejdźmy teraz do samego osiągania przez te wskaźniki wartości maksymalnych z n-sesji, gdzie „n” będzie optymalizowana. Czyli pozycja „long” jeśli wskaźnik „up” osiąga wartość największą z n-sesji oraz pozycja „short” jeśli wskaźnik „down” osiąga wartość najwyższą z n-sesji. Poniżej wykres na optymalnych parametrach: czasowym dla wskaźników oraz czasowym dla okresu osiągania wartości maksymalnych.

Wykres ten również wskazuje na trafne działanie wskaźników. Tutaj stopa zwrotu wyniosła 12,2% przy obsuwie 21,4% , a wykonano 6 trafnych transakcji. Optymalne parametry wyniosły 260 sesji dla czasu do obliczania wskaźników oraz 230 sesji dla czasu na osiąganie przez nie wartości maksymalnych.

Wniosek jest taki, że w ramach czasowych rzędu 230-260 sesji należy zwracać uwagę na układ siły wzrostów i spadków i na to czy nie osiągają one coraz wyższych wartości.

Nie zaszkodzi zatem zerknąć na tego typu wskaźnik liczony dla 250 sesji z zaznaczonymi liniami wartości maksymalnych. Poniżej wykres z takimi wskaźnikami dla 250 sesji z indexem Wig.

Moim zdaniem są to proste wskazania, które jednak porządkują obraz sytuacji, która obecnie nie wygląda zbyt optymistycznie. Otrzymane wartości czasowe dały wytyczne co do rocznego ujmowania sytuacji, którą przecież można dodatkowo rozgrywać lokalnie używając innych technik.  Warto oczywiście poszukiwać dalej rozwiązań ułatwiających inwestowanie, natomiast generalnie polecam stosowanie nawet prostych metod ilościowych. Dzięki nim można uzyskać konkretne i obiektywne wskazania.

 

 

Reklamy

Trzy indexy

Każdy inwestor, czy gracz giełdowy powinien zdawać sobie sprawę z tego, jaka jest obecna sytuacja na giełdzie, choćby w sensie ogólnym. Służą do tego indexy giełdowe, które zbiorczo pokazują trendy całych rynków lub ich segmentów. Jednymi z bardziej znanych światowych indexów są „przemysłowy” DJI, transportowy (dawniej kolejowy)DJT oraz użyteczności publicznej(komunalny) DJU. Są to znane indexy z rodziny Dow Jones, publikowane przez The Wall Street Journal. Jednym z jego założycieli był Charls Dow, od którego pochodzi określenie Teoria Dow’a, choć takie określenie oraz usystematyzowanie teorii nastąpiło po jego śmierci. Na temat tej teorii można znaleźć wiele artykułów i opracowań dostępnych w sieci. Sama teoria stanowiła podwaliny pod analizę techniczną, a właściwie pod jej powiązanie z analizą fundamentalną. Elementem je wiążącym był początkowo fakt, iż rozwój przemysłu wymagał intensywnego transportu. Grupując branżowo spółki w dwa indexy przemysłowy i kolejowy można było zakładać, że hossa czy bessa powinna dotykać obu tych sektorów, inaczej wskazanie pojedynczych indexów jest niewiarygodne. Obecnie publikowany jest trzeci index Utilities, który z założenia powinien mieć stabilny charakter, bo zużycia wody czy energii nie można porzucić, czy gwałtownie zmniejszyć, jak kolejnej pary butów. Cała teoria dziś wydaje się dość archaiczna, zresztą sam index „przemysłowy”, jest taki już bardziej z nazwy. Jednak nie zaszkodzi zerknąć na wspomniane indexy. Poniżej ich wykresy za ostatnie 10 lat ze stooq.pl

Ciekawe jest tu zachowywanie się indexów w latach 2008, 2011 oraz 2015. W roku bessy 2008 wszystkie trzy spadały synchronicznie, czyli faktycznie była bessa i powód do ewakuacji. Natomiast w roku 2011 wystąpiły spadki na „średniej” przemysłowej i transportowej, a komunalna kontynuowała wzrosty. Była to więc duża korekta, a nie nowa bessa, zwłaszcza że spadające indexy i tak nie pokonały swych dołków z poprzedniego roku. W roku 2015 spadał głównie index transportowy, mogły tylko niepokoić spadkowe zęby na przemysłowej, natomiast komunalka przechodziła korektę w ramach typowych dla niej wahań. Zatem także w 2015 nie było bessy tylko korekta. Śledzenie tych trzech indexów razem, daje zatem całkiem niezły ogląd stanu rynku w USA, który ma przecież wpływ na nasz grajdołek. Dodatkowo, widać tu potencjał do dywersyfikacji z włączania do portfeli spółek użyteczności publicznej, które gdzieś na uboczu „robią swoje” dodając wartość, a nie szum.

W powyższym kontekście, można sobie zadać pytanie o stan obecny. Cóż, to co widać to hossa, i to nawet bez oznak problemów. Jest to oczywiście ujęcie długoterminowe, ale nie miałbym nic przeciw jego kontynuacji.