Strategia

STRATEGIA INWESTYCYJNA obejmuje dwie metody opisane poniżej.

Do inwestycji będą brane po uwagę ETF’y, certyfikaty inwestycyjne (faktor) lub kontrakty terminowe. Wiąże się z tym dodatkowe ryzyko dźwigni oraz (koszt) bazy czy dużego spread’u, jak i ryzyko walutowe, natomiast takie podejście eliminuje ryzyko specyficzne (poszczególnych spółek) na rzecz ryzyka systematycznego (całego rynku/indeksu), a uwzględnienie złota, surowców i walut powiększa dywersyfikację. Metody są ciągle dopracowywane, a do analiz i testów korzystam z programu Amibroker. Wykorzystywane metody oraz instrumenty stanowią u mnie tylko eksperymentalny dodatek z wyasygnowaną na ten cel kwotą.

1. Część trendowa

Ideą tego podejścia jest zastąpienie analiz technicznej oraz fundamentalnej własnymi Wskaźnikami Trendu, tworzącymi długoterminowy systemem transakcyjny dla indeksów giełdowych. Jego podstawowe cechy to:

  • śledzenie tylko głównych indeksów (i certyfikatów/kontraktów na nie),
  • mała ilość transakcji (sygnały hossa/bessa, rolowanie kontraktów),
  • niewielka ilość poświęcanego czasu.

Wskaźniki Trendu (jako kolor wykresu)

Analiza techniczna/fundamentalna pojedynczych spółek stanowi dla mnie (czasochłonne) wdawanie się w szum, natomiast celem Wskaźników Trendu jest ujęcie dużych części rynku reprezentowanych przez indeksy, gdzie szum pozostaje tłem, z którego można wyłonić główne trendy (hossa/bessa). Takie przyjąłem tutaj założenie. Ceny pojedynczych spółek mogą podlegać błądzeniu przypadkowemu (random walk), natomiast indeksy odzwierciedlają już ściślej stan gospodarki i przepływów finansowych, co już tak chaotyczne nie jest, ponieważ model konsumpcji, procesy wytwarzania i finansowania są powiązane i sprzężone w czasie.

Do konstrukcji Wskaźników Trendu wykorzystuję notowania indeksów. Ich trendom przypisuję wartości liczbowe (kolor wykresu), bazując na trzech elementach: wybiciu z kanału cenowego, przecinaniu się średnich (naniesione na wykres) oraz układzie lokalnych górek i dołków. Dla sygnałów na indeksie Wig20 brane są dodatkowo pod uwagę dane z indeksu WIG, natomiast dla indeksów mWig40 oraz sWig80 wykorzystuję jedynie ich notowania. Poniżej indeks Wig20 oraz jego Wskaźnik Trendu.

Czerwona linia oddziela wskazania hossa/bessa. Sam wskaźnik daje wartości „skokowe”, toteż zamiast umieszczania go pod wykresem niech decyduje o kolorze wykresu: niebieski-hossa/czerwony-bessa, co wraz z zamieszczonymi średnimi zapewni większą czytelność sytuacji. Przy zmianie stanu rynku wykres będzie przybierał kolor brązowy. Taka zmiana stanu będzie przesądzająca dla indeksów mWig40 oraz sWig80, a dla indeksu Wig20 będzie oznaczała ruch boczny, ale ze wskazaniem na stan poprzedni.

Poniżej efekt symulacji gry na wzrosty i spadki dla indeksu Wig20. Za podstawę do inwestycji posłużyły wyłącznie sygnały Wskaźników Trendu.

Linia kapitału jest dość niestabilna, roczna stopa zwrotu wynosi ok. 13% (bez lewara), maksymalne obsunięcie kapitału wyniosło ok. 53%. Jest to dość wyboista ścieżka inwestycyjna, gdzie mimo okresów stabilnych wzrostów zdarzają się mocne zjazdy w dół.

Poniżej efekt symulacji gry na wzrosty i spadki dla indeksu mWig40. Za podstawę do inwestycji posłużyły także wyłącznie sygnały Wskaźników Trendu.

Indeks średnich spółek cechują bardziej zwarte trendy. Roczna stopa zwrotu wyniosła tu ok. 18% z obsunięciem 28%. Nie są to rewelacyjne wyniki, choć lepsze niż dla indeksu dużych spółek. Moim zdaniem, dla indeksu mWig40 powyższa metoda przedstawia nieco większą wartość, jednak ciągle naraża na wysokie ryzyko przy inwestycji długoterminowej. Powyższe wyniki jednak mogą stanowić wskazówki co do aktualnej sytuacji na indeksach. Podobnie wygląda to dla indeksu sWig80.

2. Część cykliczna

Idea

Indeksy giełdowe podlegają znacznym długoterminowym wahaniom wynikającym z cyklu gospodarczego. Podstawowym takim cyklem, który można próbować wykorzystać w celach inwestycyjnych jest trwający ok. 3,5 roku cykl Kitchina. Można zatem sprawdzić, czy dokonywanie cyklicznych inwestycji przynosiłoby w przeszłości dobre efekty, a jeśli ich optymalny okres będzie zgodny z długością cyklu Kitchina, to można zakładać cykliczny wpływ koniunktury gospodarczej na indeksy giełdowe, a nie tylko sam efekt dopasowania danych. Można również sprawdzić jaka ilość cykli jest potrzebna (optymalna) do trafnego określenia kolejnego oraz uwzględnić korelacje między indeksami, czy też przeprowadzać częste reoptymalizacje. Natomiast to, czy giełda wyprzedza sferę realną i o ile, nie jest tu istotne. Poniżej kilka wykresów ze strategią cykliczną dla indeksów zagranicznych oraz GPW.

S&P500

DAX

Nikkei

Wig20

mWig40

sWig80

Powyższe przykłady pokazują możliwość dopasowania cyklicznych inwestycji do przebiegu giełdowych wahań, a optymalny okres inwestycji (410-440 sesji) jest zbieżny z długością cyklu Kitchina. Ilość cykli (okresów samej hossy), która wpasowuje się w przebieg giełdowych wahań też jest istotna, choć wolę gdy jest ich przynajmniej dziesięć. Jest zatem coś na rzeczy. Można więc pokusić się o wykorzystanie cykliczności do prowadzenia inwestycji w indeksy za pomocą ETF’ów lub certyfikatów inwestycyjnych (z lewarem) na skalę odpowiednią dla preferencji inwestora (ryzyko). Jest to moim zdaniem ciekawa alternatywa wobec podejścia „kup i trzymaj”.

Uwagi techniczne

Przy wyborze instrumentów dostępnych na giełdzie, należy mieć na uwadze to, że (bez dźwigni) optymalnym instrumentem do inwestycji w indeksy akcji są ETF’y uwzględniające dywidendy spółek z danego indeksu, czego nie mają certyfikaty bazujące na kontraktach terminowych.

Dodatkowo, wykorzystując certyfikaty (tracker’y czy faktor) na instrumenty bazowe w walucie obcej wypadałoby uwzględnić ryzyko walutowe, zabezpieczając się na kontraktach walutowych. Choć „generalnie” ujemna korelacja surowców czy indeksów akcji z dolarem może skłaniać do zaniechania takich poczynań, to jednak przynajmniej częściowe zabezpieczenie jest warte rozwagi. Należ też zauważyć, że im wyższa dźwignia (np. certyfikatów na złoto czy surowce w dolarze) tym mniejszy względny wpływ wahań waluty, ale znowu gorsze odwzorowanie notowań instrumentu bazowego przy naprzemiennych jego wahaniach.

Należy również pamiętać, że certyfikaty oparte są na kontraktach (na surowce), gdzie instrument bazowy często ma postać fizyczną. Wiąże się to z koniecznością przechowywania pod dostawy i cena kontraktu jest wyższa od ceny spot o tzw. contango, co obniża wartość kontraktu aż do jego wygaśnięcia (sytuacja się powtarza po rolowaniu) i tym samym ma negatywny wpływ na wartość certyfikatu. Cena samego certyfikatu zależy często od bieżącej ceny najbliższego kontraktu i zmiana serii może mieć silny wpływ na cenę certyfikatu, toteż przed dokonaniem transakcji warto rozważyć jej przesuniecie (wcześniej/później odpowiadając serii starszej/nowszej).

Ponadto, ze względu na nieidealną korelację między różnymi instrumentami (indeksami giełdowymi, surowcami, złotem) warto dywersyfikować taką inwestycję, zwłaszcza jeśli same momenty wejścia/wyjścia istotnie się różnią. Dla silnie skorelowanych instrumentów (np. złoto i srebro) można celowo zastosować różne okresy cykli (czy też optymalizować raz dla long, a raz dla short). Dywersyfikacja przy danej strategii (z przetestowaną dodatnią wartością oczekiwaną) daje efekt dwuwymiarowy: w czasie wielu jednoczesnych transakcji uzyskujemy wartość oczekiwaną, która bez dywersyfikacji byłaby realizowana w dłuższym czasie po kolejnych transakcjach. To tak, jakby zamiast co jakiś czas rzucać monetą i po n-okresach wyliczać średni wynik dokonywać takich rzutów też co dany okres, ale jednocześnie wieloma monetami.

Warto też rozważyć zabezpieczenie całego portfela poprzez nabycie opcji sprzedaży na instrument silnie skorelowanym z mocno spadającymi składnikami portfela, jeśli koszt takich opcji stanowić ma tylko nieznaczny uszczerbek na oczekiwanej stopie zwrotu, a przy realizacji gwałtownie spadkowego scenariusza powetuje to znaczną część strat (asymetryczność).

W praktyce

Trudno zdawać się na długoterminowe (przeszłe) wyniki przy ciągle zmieniającym się rynku. Można by wręcz podrzucić taki slogan, że inwestując długoterminowo przy ciągle zmieniającym się rynku, można obudzić się z ręką w nocniku.  Im szybsza weryfikacja stosowanych metod, tym lepiej, co wskazuje na podejście krótko/średnio-terminowe. Pozostaje zatem wykorzystać znacznie krótsze cykle, jakie uda się zidentyfikować, np pierwsza zyskowna grupa wartości okresu inwestycji jaka mi wyszła w testach to już 45-60 sesji. Choć wyniki mogą tu być bardziej ulotne i wymagać częstych reoptymalizacji, to jednak podejście takie zyskuje wymiar taktyczny i przy odpowiedniej dywersyfikacji i rozłożeniu samych transakcji, pozwala na czysto „techniczne”, bieżące prowadzenie portfela z uwzględnieniem przedstawionych wyżej uwag.

Mimo szybkich, mechanicznych wskazań takiej metody, nie wystarczy jednak ślepo wg niej podążać. Zwykle każde podejście systemowe posiada również (niejawne) elementy „intuicyjne”, podpowiadające jak coś zrobić, kiedy mamy wiele równoważnych możliwości. Dotyczą one jednak innych kwestii, niż dzienne rozmyślanie typu kupić/sprzedać albo już/jeszcze nie. Intuicja przydatna jest na innym poziomie, np. by przy wyborze optymalizowanego czynnika (stopa zwrotu/obsunięcia), zwracać uwagę także na ilość trafnych transakcji (i to również w niewykorzystywanej części „short”), albo konfrontować długość serii stratnych transakcji z zyskownymi na tle trafności ogółem – raczej mało przekonywujący jest system dający trafność 2/3, gdzie seria strat byłaby dłuższa niż seria zysków. Można też sprawdzać zgodność sygnałów na instrumentach dodatnio oraz ujemnie skorelowanych oraz zwracać uwagę na stabilność wyników przy odchylonych parametrach. Nie zawsze wynik najlepszy pod wybranym względem musi być wybrany, często można wybrać nieco gorszy (czasem nieistotnie) ale spełniający wiele innych pożądanych cech, i to nie tylko z punktu widzenia danego instrumentu ale i na poziomie całego portfela. Ucieczka od intuicji jest więc nie tylko niewskazana, co wręcz nierozsądna, a kluczowe jest właściwe jej ulokowanie, przy obserwacji rynku i nabieraniu doświadczenia, bo z tego powinna wynikać.

Cykliczność (stwierdzona technicznie) jest na tyle interesująca i intrygująca, że będę prowadził dla niej eksperymentalny portfel. Wskazania stosowanych metod będą publikowane na pasku bocznym oraz na stronie „Portfel”.